26 maja 2020

Majowe surykatki

Majowe surykatki

Co słychać i widać  u gdańskich surykatek? W skład rodziny wchodzą cztery  panie i sześciu  panów. Władza oczywiście należy do samicy alfa. Opiekunka Teresa nadała jej imię Blondyna i rzeczywiście szefowa stada na nie reaguje. Samiczki są bardziej odważne.  Na poranne spotkanie z opiekunką pierwsze przybiegają i zapewne wcześniej dumają – co za pyszności dzisiaj otrzymają.  Sekrety majowej diety surykatek zdradza nam Tereska. O każdej porze roku jest specjalnie dostosowywana. W maju hitem smakowym stała się szarańcza – to ulubione pożywienie – takie to pyszne cukiereczki dla nich – śmieje się opiekunka.  Z apetytem też „szamają” jako dodatek do menu: świeże ogórki, cukinię, pietruszkę gotowaną, a to wszystko  w celu uzupełnienia wody i witaminek. A może jeszcze po konsultacji ze specjalistami od żywienia wprowadzimy odpowiedni majonez z ekologicznych jaj, żartują pracownicy.
 
Do stanu majątkowego tych sympatycznych zwierzaków przypisane są: ekspozycja zewnętrzna pod gołym niebem, wyposażona  w specjalne lampy grzewcze na chłodne poranki i wieczory; stanowisko obserwacyjne w kształcie termitiery (by było prawie jak w naturze); rośliny, konary i do tego wszystkiego piasek odpowiedni do kopania. W  apartamencie  wewnętrznym mają do dyspozycji miseczki i tacki, konary, norek kilka, lustro weneckie w pokoiku odpoczynkowym, no i oczywiście widok na sąsiadki żyrafy.

Jeżeli  w gdańskim surykatkowym klanie coś szefowej Blondynie nie pasuje to zaraz naradę rodzinną zwołuje. Jeżeli panowie kłócą się pomiędzy sobą o jakieś sprawy codzienne, wówczas  są upomnienia i zalecenia ze strony władczyni.  A na dodatek niech no tylko ludzka ręka w dobrej wierze jakieś zmiany w ich lokum poczyni. Surykatki przecież mniemają, że to one najlepiej wiedzą, jakie umeblowanie i wyposażenie w ich oliwskim domostwie  najbardziej im odpowiada. Po wykonanych przez opiekunów  zmianach natychmiast jest dokonywana akcja przemeblowywania i poprawiania.  
 
Imają się zajęć rozmaitych, oczywiście pod rządami Blondyny. Który samiec  wartę ma czynić, które lampy grzewcze oblężenie wytrzymają, gdzie norki nowe przekopać.  Bywało też, że huśtanie kloszem grzewczym i podwieszanie się na nim doprowadzało do usterek sprzętu. Z tego to też powodu rozpętała się akcja w Internecie. Gdańskim surykatkom nadano nawet miano gangu, bo żarówki się psuły i na straty budżet zoo naraziły. Rozróby poczynione przez te zwierzaki przyniosły rozgłos na cały kraj. Ale chyba wszystko można im wybaczyć. 
 
Członkowie tej doskonale zorganizowanej społeczności mają też inne  grzeszki na swoim koncie. Niegdyś zginęła spora donica z aloesem, kamer jeszcze wówczas w pawilonie nie było. Dochodzenie wykazało, iż winne są żyrafy oraz  surykatki. Wysocy długoszyi lokatorzy zjedli roślinę, a ci mniejsi zrobili na tyle głęboki podkop, że donica znalazła się pod ziemią, bo przecież szybkie kopanie stosownych kryjówek  mają  w swej naturze.
 
Majowe słońce coraz mocniej przygrzewa, a korzystanie z jego walorów to dla surykatek  ważna sprawa.  Ciekawe o czym surykatki dumają, gdy swoje ciałka na słońcu eksponują. Przy opalaniu przyjmują rozmaite pozycje. Na boku, brzuchu, plecach. Ponieważ mają mniej owłosiony brzuszek, to najczęściej go wystawiają, by więcej dobroczynnych promieni słońca doń doszło. Czasem siadają na swoim zadku z ogonem służącym za podpórkę. Przypomina to pozycję człowieka na leżaku, opisuje to tak ich opiekunka.

Porządek dnia
Śniadanie w maju podaje się u surykatek o 9.00, podwieczorek o godzinie 17.00. Toaleta tylko w  wybranych miejscach się znajduje. Obowiązkowa siesta też jest w porządku dnia ujęta (oczywiście strażnik w tym czasie nie ma ulgi od swojego zadania). Jest  czas odpowiedni na prace różne, czyli wykopy, przekopy, przesuwanie, majstrowanie, przesypywanie piasku. Są też dyskusje, naradzanie się, czasem nawet pyskowanie – śmieje się Teresa. Dzienny podział na dwie grupy obowiązuje: gdy jedna zmiana  pracuje, druga odpoczywa, a potem wymiana. No i oczywiście czekanie na zwiedzających i ich podglądanie to też ich zadanie.  
 
Podczas najbliższego możliwego  spaceru po zoo koniecznie zatrzymajmy się przy tych uroczych mieszkańcach gdańskiego zoo.  Zapraszamy do obserwacji życia tej fascynującej społeczności sawanny afrykańskiej.  A przy okazji, jeszcze dostępna jest w pawilonie żyraf i surykatek wystawa Tomasza Zabrockiego, gdzie co nieco  stworzeń rodem z afrykańskiej sawanny w glinie artysta rzeźbiarz zmajstrował pod postacią  glinianych figurek.  Ważna to sprawa, bowiem działania człowieka w zakresie sztuki animalistycznej mają przecież stanowić pomost pomiędzy światem przyrody a Homo sapiens.  
 
Ciekawe czy majaki senne u tych stworzeń się pojawiają? A jeśli nam się surykatki przyśnią – doniesienia ze świata są rozmaite. Surykatka we śnie zachęca do ostrożności, unikania ryzyka i wzmożenia większej obserwacji otoczenia. Symbolizuje matkę i więzi rodzinne, ognisko domowe, życie w społeczności. Rodzina surykatek w majaczeniach sennych to ponoć bardzo dobry znak zapowiadający zgodę, harmonię i szczęście w rodzinnym gronie. Gdy surykatka jest agresywna lub Cię ugryzie to zapowiedź kłopotów z jakimś członkiem rodziny. Kiedy  wystąpią zdarzenia z   łapaniem  surykatki, to mają  one nam sugerować, że potrzebujemy miłości, wsparcia i opieki. Rodzina tych mangustowatych w naszych  snach też może  oznaczać zachętę do  stworzenia środowiska radosnego i zabawnego, a przez to bardziej produktywnego i bez sztywnej postawy.  Jak chcecie to wierzcie lub nie wierzcie w sny, ale zawsze surykatki w gdańskim zoo podglądajcie i je podziwiajcie. Kochani goście  zoo, gdy tylko zdarzy się okazja zatrzymajcie się chociaż chwilkę przy gdańskich surykatkach.